Warszawski hostel UFO to kameralne miejsce noclegu... i czynny całą dobę sklep dla grafficiarzy Not4Toys. O inspiracji, realizacji i planach na przyszłość opowiada nam pomysłodawca i założyciel Mateusz Ściechowski.
F5: Co to za biznes?
Mateusz Ściechowski: Niszowy zdecydowanie, nawet czasem jest w tym więcej zajawki i idei niż biznesu. Small biznes w każdym razie. Dwa w jednym połączenie graffshopu z małym hostelem. Trzy lata temu otworzyłem mały sklepik Not4Toys z materiałami do graffiti na dolnym Mokotowie. To moja rodzinna okolica więc jak znalazłem lokal na rogu Grottgera i Belwederskiej nie zastanawiałem się długo. Mały lokalik z antresolą. Miał swój urok i przez te niecałe trzy lata obrósł nie tylko w różny asortyment do malowania, pisania, szkicowania, tagowania, smarowania po murach i kolejkach, ale też nabrał klimatu dzięki okolicznym freakom. W zeszłym roku natomiast przypadkowo spotkałem mieszkającego w tamtym czasie na Grottgera Piotrka Morawca, który zaproponował mi wynajęcie swojego mieszkania w kamienicy pod warunkiem, że powstanie tam coś niespotykanego. Od słowa do słowa przeszło do pomysłu na hostel a nazwa UFO pojawiła się równie przypadkowo. No i ruszyliśmy od zeszłego lata z czteropokojowym małym hostelem, z domowym klimatem w ciekawym miejscu. Grottgera to ulica z historią na styku inteligenckich, artystycznych i robotniczych tradycji. Po około pół roku prowadzenia dwóch biznesów na jednej ulicy nagle olśniło mnie, że można je połączyć, stworzyć synergię, czyli sumę dwóch żywiołów. Stworzyłem niszowe miejsce połączenie hostelu z graffiti shopem. Jako, że hostel jest czynny 24h a na farby do graffiti jest często zapotrzebowanie w środku nocy to dlaczego tego nie wykorzystać?
Skąd pomysł? Co Was zainspirowało?
W sumie trudno mówić o bezpośrednich inspiracjach w przypadku sklepu dla writerów (grafficiarzy). Akurat o takim biznesie myślałem od dawna i było to moje marzenie z uwagi na to, że siedzę w tej branży od prawie dwudziestu lat. Zaczynałem od gonienia farb z piwnicy u siebie w domu, teraz kończymy pracę nad sklepem internetowym. Natomiast hostel przyszedł mi do głowy kiedy czytałem książkę Wojciecha Orlińskiego 'Ameryka nie istnieje'. Autor wspomina w niej napotkany na swojej drodze przybytek o nazwie 'Bed and Beer' czyli noclegi o konkretnym charakterze. Przybywali tam fani muzyki gitarowej i hałaśliwych balang do samego rana, do momentu kiedy potrzebne im było łóżko. Więc hostel stał się moim kolejnym planem a hostel z graffshopem był tylko konsekwencją tych działań.
Do kogo chcecie trafiać?
Nie mamy jednego targetu, chyba że mówimy o części sklepowej. Tu prosta sprawa. Trafiamy do osób, które malują graffiti, chcą malować graffiti, ale też do artystów, studentów ASP, ludzi, którzy chcą przemalować rower czy balkon. Poza albumami i magazynami o szeroko pojętej sztuce ulicy można kupić trochę ciuchów niszowych marek. Poza samymi materiałami jesteśmy w stanie zorganizować malowanie na zamówienie do mieszkań czy biur. Natomiast UFO jest dla wszystkich i tu można by długo gadać jacy goście się trafiają. W końcówce lata i jesienią mieliśmy sporo turystów czy artystów, którzy tu trafili przez moje kontakty ze światkiem artystyczno-aktywistycznym, przewijali się studenci i włóczykije z całego świata, zimą przeważnie trafiają do nas akwizytorzy, pracownicy sezonowi czy ludzie, którzy przyjeżdżają do Warszawy 'coś załatwić'. Ciekawe postacie i ich historie.
Co jest w tym innowacyjnego?
Prawdopodobnie Not4Toys i UFO to jedyne takie połączenie na świecie. Zawsze wychodziłem z założenia, że można się w czymś wyspecjalizować, być ekspertem od jednej śrubki. Malowanie i podróżowanie są ze sobą bardzo blisko, ludzie jeżdżą malować po różnych krajach a jednocześnie poznają inne kultury i odwrotnie. Podróżując możesz poznać nowych ludzi i ich sposoby na życie. Wypełniamy niszę, którą sami stworzyliśmy.
Jak przebiegała realizacja?
Realizacja mojej całej działalności od Not4Toys przez UFO do organizacji wystaw i wydarzeń artystycznych, aż po fotografię, niszowe, niskonakładowe wydawnictwa itd to tzw 'work in progress'. Kolejne elementy instytucji biznesowo-kulturalnej, którą reprezentuję całą swoją osobą dopełniają tą układankę. Tu dodać, tu przesunąć. Tak działam. Czasem nagle i spontanicznie, ale z długoterminowym planem. Mam w zanadrzu parę pomysłów, o których już niedługo.
Jak widzicie swój biznes za 5 lat?
Liczę na to, że nasi goście będą do nas wracać, do atmosfery, do tego miejsca. Liczymy, że przyjazd do Warszawy można uatrakcyjnić już w momencie wyboru noclegu. Zamiast wybierać 'europejski standard', kawę z sieciówki i 'piwo na H' można trafić do miejsca niepowtarzalnego i nietypowego, jedynego w swoim rodzaju. Wierzę, że moją działalnością sprawiam, że ludzie mają wiarę w to, że można coś zrobić z niczego, że można budować (mam takie zboczenie bo jestem z zawodu architektem) zgodnie z zasadą, że usługi i handel jest przede wszystkim dla zaspokojenia ludzkich potrzeb a nie dla zarobku.
Jak się promujecie?
Naszym głównym kanałem jest zdecydowania marketing szeptany, powiązania, koneksje i znajomości. Na tym, do tego na imprezach i przybijaniu piątek opiera się Not4Toys. Hostel jako usługa dla szerokiego targetu umieszczony jest na kilkunastu portalach/wyszukiwarkach noclegów. Pomaga oczywiście FB czy strony internetowe o charakterze kulturalno-aktywistycznym.